poniedziałek, 28 września 2015

Batoniki energetyczne

W czerwcu tego roku  moja starsza siostra rozpoczęła staż w jakiejś firmie. Minęło trochę czasu i zaczęły jej się nudzić drugie śniadania w formie kanapek i sałatek. Kilka razy wspominała mi też o tym, że jej współpracownicy często zajadają się batonikami ze sklepiku, przez co i ona zaczęła kupować Grześki i tym podobne wyroby cukiernicze. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby zrobić dla niej coś, co zastąpi jej, sklepowe łakocie i da zdrową porcję energii. Tak powstały energetyczne batoniki musli. Są to batoniki, które nie wymagają od nas dużego nakładu pracy, ani jakichkolwiek umiejętności kulinarnych, a co najważniejsze są pyszne i zawsze się udają :)
Z poniższego przepisu wyszło mi 16 dużych batonów.


~ Energetyczne batoniki musli ~ 
Składniki:
300g płatków (u mnie owsiane)
150g suszonej żurawiny
80g pestek dyni
60g wiórków kokosowych
60g mielonych migdałów
40g pestek słonecznika
40g poppingu z amarantusa (1szkl.)
30g sezamu
30g brązowego cukru
1 łyżka cukru waniliowego
70g masła
320g miodu
1 łyżka tahini (opcjonalnie)

+ dowolne dodatki np. kakao, cynamon

Suche składniki oprócz migdałów i żurawiny mieszamy, wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy 10 minut w 180*C, mieszając co 2 minuty. Masło, miód,cukry i tahini umieszczamy w rondelku i gotujemy 2 minuty od momentu zagotowania (uwaga masa mocno się pieni). Dokładnie łączymy wszystkie suche składniki z mokrymi. Następnie przekładamy wszystko do formy (35x20cm) wyłożonej papierem do pieczenia i mocno ugniatamy, szczególnie przy brzegach. Pieczemy w 180*C przez około 18-20 minut.Po tym czasie wyjmujemy formę i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia. Następnie ostrym nożem kroimy ciasto na batoniki.
Smacznego :) 



Pakunek dla siostry :)

środa, 16 września 2015

Powrót :D

Dłuuugo mnie tu nie było, ale teraz wróciłam zwarta i gotowa do blogowania. Trochę się przez ten czas wydarzyło. Matura, rekrutacja i te sprawy ;) Jak na razie wychodzi na to, że przez najbliższy rok będę studentką Dietetyki. Co prawda nie jest to medycyna, o którą tak zaciekle walczyłam, ale był to z góry zaplanowany plan B. W maju planuję poprawiać maturę z chemii i biologii, więc mam jeszcze sporo pracy przed sobą. Życzcie mi powodzenia :D
Okres między ostatnim wpisem a maturą spędziłam tylko i wyłącznie na nauce. Od rana do wieczora tylko ja i moje zbiory, tak więc nie miałam nawet chwili, aby wstawić coś na bloga. A po maturach, no cóż... wiele wyjazdów, papierkowa robota, szukanie mieszkania, ale również wiele pysznych wypieków i dań, którymi w najbliższym czasie na pewno się z wami podzielę.
Jednym z tych wypieków są ciasteczka sezamowe, na które przepis znajdziecie klikając na zdjęcie :)


http://achtamanta.blogspot.com/2015/09/ciasteczka-sezamowe.html
~ Ciasteczka sezamowe ~


Ciasteczka sezamowe

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam sezam i wszystko co z nim związane. Uwielbiam dodawać tahini do jogurtów, a kanapki posypywać ziarnami sezamu. Tak więc pomyślałam: A może zrobić ciasteczka z sezamem w roli głównej? I tak powstały pyszne ciasteczka sezamowe. 
Z podanych proporcji wyszło mi 60 ciasteczek.Uwaga są dość kruche. Chciałam wysłać kilka cioci za granicę, ale ciasteczka raczej nie przeżyłyby tej podróży ;D 

~ Ciasteczka Sezamowe ~

Składniki:
2 szklanki sezamu + 3 łyżki oleju
3 szklanki mąki (u mnie chlebowa typ 750)
niecała szklanka cukru purdu
250g masła
łyżka cukru waniliowego (najlepiej domowego)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki sezamu
+ sezam do posypania

Miksujemy sezam i olej, tak aby powstało tahini. Wszystkie składniki łącznie z tahini zagniatamy na gładkie ciasto. Następnie formujemy z niego małe kulki, które układamy w kilkucentymetrowych odstępach na blasze pokrytej papierem do pieczenia, po czym każdą z kulek lekko przyciskamy widelcem. Ciasteczka pieczemy w 180*C przez około 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika, posypujemy je ziarnami sezamu, czekamy, aż trochę ostygną i przekładamy do pudełka. 
Smacznego :)